Kategorie
Zakup

Jak wybieramy najlepsze samochody do DriveSelect?

Trzeba to powiedzieć już na samym początku: nie jesteśmy pierwszym lepszym komisem z używanymi samochodami. Motoryzacja to nasz pasja, która kręci nas również po godzinach. Na samochodach znamy się bardzo dobrze i każdego dnia wykorzystujemy tę wiedzę w naszej pracy. Dziś uchylimy Wam rąbka tajemnicy o tym, jak wybieramy samochody, które trafiają do naszej oferty i co sprawia, że wszystkie nasze opinie na Google są na 5 gwiazdek. 

Używany nie musi znaczyć problematyczny

Kupowanie używanego pojazdu to dla wielu osób ogromny stres – każdy z nas słyszał o przekręconych licznikach, samochodach spawanych z dwóch różnych nadwozi czy źle naprawionych autach powypadkowych, które z czasem ujawniają “brzydką” prawdę o sobie. I choć w dzisiejszych czasach większość używanych samochodów w Polsce pewnie nie cierpi na żadną z powyższych przypadłości, lęk przed kupieniem pojazdu z drugiej ręki jest rozpowszechniony i do pewnego stopnia uzasadniony, a branża kupna i sprzedaży aut od lat zmaga się z wizerunkiem mało uczciwej.  

Dlatego, gdy powstawał nasz komis sprawdzonych używanych samochodów, postawiliśmy sobie za cel stworzenie takiego miejsca, w którym klienci będą mieli pewność, że kupowane przez nich auta są sprawne, bezwypadkowe, z rzeczywistymi przebiegiem i wszystkimi papierami w porządku. Aby osiągnąć ten cel przyjęliśmy założenia, dzięki którym wystawiane przez nas pojazdy są pewne i nie przysporzą kłopotów nowym właścicielom. 

Doświadczenie to podstawa

Mamy ogromne doświadczenie w kupnie i sprzedaży samochodów – przez nasze ręce przeszły tysiące sztuk, a nasz specjalista ds. odkupu wie o motoryzacji niemal wszystko. Dlatego nie mamy wątpliwości, które warto kupować, a których należy unikać.

I tak, w naszej ofercie znajdziecie przede wszystkim pojazdy obarczone niskim ryzykiem awaryjności, czyli auta z wolnossącymi jednostkami, sprawdzone silniki z turbo czy diesle, które nie mają wad fabrycznych lub też takie, które z biegiem czasu zostały dopracowane. Co więcej, zawsze szczegółowo sprawdzamy historię serwisową, dzięki czemu mamy pewność, że wybrane przez nas samochody były obsługiwane z należytą starannością. 

Nie każda benzyna to dobry silnik 

Dla wielu z nas silniki benzynowe to synonim niezawodności. Tymczasem zakup “benzyniaka” nie zawsze jest strzałem w dziesiątkę. Każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją słyszał o co najmniej kilku wadliwych jednostkach, których należy unikać. Benzynowe “wpadki” zdarzyły się wielu markom, począwszy od Volkswagena, przez Renault, kończąc na japońskich konstrukcjach Mazdy czy Toyoty. Zła sława niektórych silników była na tyle duża, że nawet po usunięciu wad konstrukcyjnych, mało kto chciał je kupować. 

Przykładem niech będzie 1.4TSI od VW – liczne wady konstrukcyjne, słabej jakości materiały wykorzystane do budowy silnika, rozciągające się łańcuchy rozrządu, czy wyjątkowy apetyt na olej to tylko kilka problemów tej jednostki. I choć kolejna odsłona była o niebo lepsza, to zła sława ciągnie się za tym silnikiem od lat.

Dlatego pozyskując auta do komisu, bardzo dokładnie sprawdzamy typ silnika i jego awaryjność, korzystając przy tym z ogólnodostępnych baz z informacjami o samochodach.

Czujnik lakieru – przyjaciel kupującego

Stan powłoki blacharsko-lakierniczej i fachowość ewentualnych napraw to kolejny punkt na naszej liście. W tym miejscu warto nadmienić, że – wbrew obiegowym opiniom – wpis z ASO w książce serwisowej nie zawsze jest wyznacznikiem tego, że auto zostało fachowo naprawione. 

Na co zatem zwracamy uwagę? Przede wszystkim na to, jak element został wymieniony, czy struktura lakiernicza jest odpowiednio nałożona oraz czy w wyniku kolizji / wypadku elementy konstrukcyjne samochodu nie zostały naruszone. Często zdarza się tak, że nasze wprawne oko wychwyci nieco inny odcień lakieru, czy źle spasowane elementy karoserii. Oczywiście, korzystamy też z profesjonalnego czujnika, którym sprawdzamy, czy grubość lakieru w danym miejscu odpowiada normie. 

Na naszej checkliście jest też weryfikacja stanu zgrzewanych elementów karoserii oraz powłoki lakierniczej na elementach nie tylko zewnętrznych, ale również wewnątrz. Mało kto wie, ale są takie miejsca, m.in. komora silnika, podłoga bagażnika czy progi, które są  polakierowane w zupełnie inny sposób niż reszta nadwozia. Co ciekawe, dach i słupki mogą mieć inną grubość powłoki lakierniczej niż pozostałe elementy samochodu, co wynika z technologii, w jakiej robot nakłada farbę w procesie produkcyjnym. 

Co pod maską piszczy, czyli stan mechaniczny auta

Choć wiele rzeczy jesteśmy w stanie wychwycić na “oko” i “ucho”, to badając stan mechaniczny posiłujemy się przede wszystkim autoryzowaną stacją diagnostyczną. To właśnie tam samochód jest poddawany nie tylko próbie drogowej, ale również sprawdzany “od dołu”, zwłaszcza elementy zawieszenia, hamulce i mocowania. To dla nas bardzo ważne ze względu na przyszłe bezpieczeństwo nabywcy. Dzięki temu zyskujemy pewność, że sprzedawany przez nas samochód jest w doskonałym stanie technicznym i nie zawiedzie nowego właściciela.

Papiery muszą być w porządku

Last but not least, skrupulatnie weryfikujemy stan prawny pojazdu. Zawsze sprawdzamy, czy samochód nie jest współwłasnością banku, czy w dokumentach nie widnieje osoba trzecia i czy wszystkie dane sprzedającego są zgodne z dokumentami auta. Jest to niezwykle ważne z punktu widzenia procesu rejestracji przez nowego właściciela – nawet nieduża nieścisłość w papierach może wydłużyć, a nawet uniemożliwić rejestrację samochodu. Ponieważ dobrze wiemy, że w ferworze zakupu auta możesz wszystkiego nie sprawdzić, robimy to za Ciebie 🙂

Podsumowanie: w DriveSeelect jesteśmy dla Was

Jest bardzo wiele czynników, które wpływają na nasze decyzje dotyczące zakupu konkretnego auta i nie sposób wymienić tu wszystkich poza tymi najważniejszymi. Jednak jest dla nas bardzo istotne, żebyście wiedzieli, jak bardzo dokładnie sprawdzamy te auta, które trafiają na nasz plac. 

Kluczowa jest dla nas też obsługa klienta – nam naprawdę zależy na tym, żeby zadowolony był przede wszystkim klient. Dlatego nie sprzedamy Wam pierwszego lepszego samochodu tylko dlatego, że “zalega” nam na placu. Zawsze wsłuchujemy się przede wszystkim w Wasze oczekiwania i staramy się dobrać pasujące do Was auto. Pewnie dlatego wszystkie nasze oceny na Google Review są na 5 gwiazdek. Obiecujemy Wam, że dołożymy staranności, żeby nie obniżyć tego poziomu. Jesteśmy dla Was i jeśli przyjdziecie do nas po samochód, odpowiemy na wszystkie Wasze pytania. 

Kategorie
Zakup

Samochód w automacie czy w manualu?

Bezpowrotnie minęły czasy, kiedy samochody z automatyczną skrzynią biegów oglądaliśmy co najwyżej w amerykańskich filmach. Od kilku lat po polskich drogach jeździ coraz więcej aut w automacie, a kierowcy – początkowo sceptyczni – chwalą sobie takie rozwiązanie. Automatyczna skrzynia to przede wszystkim wygoda dla prowadzącego, ale też trwałość i bezawaryjność, wbrew obiegowym opiniom o problemach i kosztownych naprawach tego podzespołu. 

Czy zatem warto wybrać samochód w automacie? Jakie są zalety automatycznych skrzyń biegów? Z czego wynika rosnąca popularność tego rozwiązania wśród polskich kierowców? Na te i inne pytania postaramy się odpowiedzieć w poniższym tekście.

fot. Eric Maclean, pexels.com

Rodzaje skrzyń automatycznych

Rosnąca liczba samochodów z automatyczną skrzynią biegów ma związek przede wszystkim z coraz liczniejszą reprezentacją aut elektrycznych i hybrydowych na polskich drogach. Ale skrzynia skrzyni nierówna – przyjrzyjmy się zatem najpopularniejszym rodzajom automatów: 

  • dwusprzęgłowe DSG (Direct Shif Gear Box): zapoczątkował je Volkswagen; obecnie spotykane u większości producentów choć już pod inną nazwą; charakteryzują się bardzo szybką i płynną zmianą biegów;
  • bezstopniowe CVT (Continuously Variable Transmission): najczęściej montowane w samochodach hybrydowych, gdzie mają najlepsze zastosowanie dzięki małemu poborowi mocy (mniejsze spalanie); w samochodzie ze skrzynią CVT są de facto tylko dwa biegi – do przodu i do tyłu – a pojawiająca się na wyświetlaczu cyfrowym zmiana biegów jest wirtualna; 
  • skrzynie półautomatyczne: spotykane często w samochodach miejskich, gdzie to sterownik odpowiada za wciśnięcie sprzęgła, a skrzynia automatycznie wrzuca nam bieg; to rozwiązanie, które na początku może wydawać się mało komfortowe, ale po kilkunastu kilometrach można się przyzwyczaić. 
fot. Mike, pexels.com

Raz automat, zawsze automat 

Z naszego doświadczenia wynika, że kto raz przesiądzie się do samochodu z automatyczną skrzynią biegów, ten już nigdy więcej nie będzie chciał jeździć samochodem w manualu. Komfort jazdy jest nieporównywalny – większość z nas gros czasu spędza w samochodzie na zatłoczonych miejskich ulicach, a to oznacza tylko jedno: nieustanny ruch lewej nogi operującej sprzęgłem i zmiana biegu z jedynki na dwójkę i z powrotem. To właśnie trudne warunki pracy sprzęgła skutkują koniecznością jego wymiany przy przebiegu ok. 150-200 tys. kilometrów. 

Tymczasem w przypadku skrzyń automatycznych, sprzęgło jest częścią integralną podzespołu i pracuje w znacznie bardziej optymalnych okolicznościach. Zresztą cały układ jest dużo bardziej wytrzymały – przy odpowiedniej eksploatacji (regularne serwisy olejowe co 60-80 tys. kilometrów) automat bezawaryjnie popracuje nawet 500 tys. kilometrów. To oznacza, że posłuszeństwa może odmówić silnik, a skrzynia nadal będzie “na chodzie”. 

drążek zmiany biegów automat
fot. Valdemar Magone, pexels.com

Czy skrzynie automatyczne psują się bardziej niż manualne? 

Pewnie każdy z nas kiedyś słyszał historię o tym, jak drogie są naprawy zepsutych automatycznych skrzyń biegów. Mityczne “miliony monet”, które trzeba było wydać na regenerację automatu to już zamierzchła przeszłość. Rzeczywiście kiedyś tak było: w sprowadzanych samochodach z niewiadomą historią i nie wiadomo jak użytkowanych, ryzyko awarii skrzyni było duże, a koszty naprawy jeszcze większe. Ale mówimy tu o zdarzeniach sprzed 15 czy 20 lat.

Dziś jest zupełnie inaczej – większość kupowanych automatów to samochody prosto z salonu lub regularnie serwisowane kilkulatki. Co więcej, przez ostatnie lata obserwujemy prawdziwy skok technologiczny, który – oczywiście – nie ominął też skrzyni biegów. Obecne podzespoły odpowiednio eksploatowano odwdzięczają się długą i bezawaryjną pracą.

Czy samochody z automatyczną skrzynią biegów palą więcej?

Wyższe spalanie samochodów w automacie to kolejny mit, z którym postanowiliśmy się rozprawić. Rzeczywiście, auta z hydrokinetyczną skrzynią starego typu były dość paliwożerne. Wynikało to z tego, że takie skrzynie miały w sobie więcej hydrauliki, a mniej elektroniki – za cenę wyższego spalania dostawaliśmy doskonałą żywotnością. 

Dzisiejsze skrzynie są znacznie bardziej skomplikowane, mają lepszą kulturę pracy i wyższą dynamikę, dzięki zastosowaniu wielu podzespołów elektronicznych. Poprawiło się też spalanie bo w nowoczesnych przekładniach automatycznych nie ma aż tak dużych strat energii, jak w skrzyniach hydrokinetycznych.

fot. Mike, pexels.com

Ile trzeba dopłacić do samochodu w automacie?

Samochody z automatyczną skrzynią biegów są nieco droższe w momencie zakupu – do standardowej konfiguracji trzeba zazwyczaj dopłacić między 5 a 10 tys. zł. Ta różnica w cenie wynika przede wszystkim z większego skomplikowania podzespołu. Co więcej, producenci samochodów w wyższych klasach (SUV-y, limuzyny), coraz częściej oferują swoje auta tylko z automatyczną przekładnią, a tym samym dylemat “dopłacić czy nie” przestaje mieć rację bytu.

W przypadku samochodów niższych klas ten dodatkowy koszt warto potraktować jednak jak inwestycję – regularnie serwisowane automaty są praktycznie bezawaryjne, a to oznacza brak kosztów napraw skrzyni biegów przez długi czas i do bardzo wysokich przebiegów.

Zatem manual czy automat?

Podsumowując, dzisiejsze skrzynie automatyczne to naprawdę wytrzymałe podzespoły zapewniający wysoki komfort jazdy, dynamikę i długoletnią żywotność pod warunkiem odpowiedniej eksploatacji. Konstruktorzy stopniowo eliminują najbardziej irytujące wady tego rozwiązania, a same skrzynie stają się na tyle skuteczne, że trafiają nawet do aut sportowych (np. do legendarnej Toyoty AE86 “Hachi-Roku” czy Toyoty Supry). 

Rosnąca popularność samochodów w automacie jest z jednej strony wymuszana przez producentów – rozwiązanie jest stosowane we wszystkich samochodach elektrycznych i w większości hybryd czy aut z wyższej półki cenowej – a z drugiej wynika po prostu z tego, że ludzie cenią sobie komfort, jakie daje automat.

Jednak odpowiedzi na postawione w tytule tekstu pytanie, każdy musi poszukać sam, bo ta decyzja w dużej mierze zależy od tego, czego oczekujemy od samochodu. Niemniej, jeśli cenisz wygodę, bezawaryjność, dużo jeździsz po mieście, masz łagodny styl jazdy i nie jesteś fanem/ fanką wchodzenia na wysokie obroty, na pewno pokochasz automat!

fot. Lady Escabia, pexels.com

Ekspert radzi: jak korzystać z trybu P (parking)?

Zazwyczaj w automatycznych skrzyniach mamy do wyboru cztery podstawowe tryby jazdy: 

  • D – czyli drive, tryb jazdy do przodu
  • N – neutral, czyli bieg jałowy
  • R – reverse, czyli tryb cofania, niemożliwy do ustawienia podczas jazdy, a dopiero po pełnym zatrzymaniu pojazdu
  • P – tryb parkingowy, który tak jak tryb R można włączyć tylko podczas postoju

O ile stosowanie trzech pierwszych trybów jest dość intuicyjne, o tyle w przypadku trybu P warto pamiętać o tym, aby pozostawiając auto na wzniesieniu, najpierw zaciągać hamulec ręczny, a dopiero potem aktywować tryb parkingowy. Spowoduje to wydłużenie żywotności skrzyni dzięki temu, że obciążenie – ciężar samochodu – nie zostanie bezpośrednio przeniesione na skrzynię biegów. Dodatkowo dużo osób zapomina o używaniu hamulca ręcznego w samochodach z automatem, co powoduje zapiekanie układu hamulca ręcznego.

Kategorie
Zakup

Jaki samochód do miasta?

Historia aut miejskich – czyli niedużych, małolitrażowych samochodów, idealnie nadających się na krótkie miejskie trasy i ciasne parkingi – rozpoczęła się w latach 50-tych ubiegłego wieku. Za pierwsze miejskie modele uważa się Fiata 500 i BMC Mini. Zresztą popularny w Polsce i innych “demoludach” Maluch, czyli Fiat 126p, był następcą Fiata 500 właśnie. Z oczywistych względów, w Polsce lat 70-tych i 80-tych był nie tyle autem miejskim, co niejednokrotnie wymarzonym, wychodzonym i wyczekanym samochodem rodzinnym. Ale to już temat na osobny tekst 🙂

Dziś auta miejskie to naprawdę duży kawałek motoryzacyjnego tortu – coraz więcej polskich gospodarstw posiada więcej niż jeden pojazd. Samochód “do wszystkiego” często zastępują dwa auta: duże rodzinne kombi lub SUV i mały “mieszczuch”. I właśnie temu ostatniemu poświęcimy nasz dzisiejszy wpis.

Na bogato!

Znacie powiedzenie “mały, ale wariat”? Tak kiedyś opisywano ikonę polskiej motoryzacji czyli wspomnianego już Malucha. Dzisiejsze auta miejskie również można określić w taki sposób – te nieduże samochody z pazurem zaskakują osiągami i wyposażeniem. Dość wspomnieć o Toyocie GR Yaris, która w niepozornym ciele skrywa turbodoładowane 1.6 l generujące moc 261 KM. Coraz częściej samochód miejski służy nie tylko do przemieszczania się, ale staje się też gadżetem.

Toyota GR Yaris
Toyota GR Yaris, for. Martin Katler, unsplash.com

Oczywiście, nie każdy miejski samochód może pochwalić się takimi osiągami – nasz Yaris “na sterydach” to jednak pewien wyjątek, swego rodzaju projekt specjalny. Ale coraz częściej “mieszczuchy” mają bardzo dynamiczne silniki. To już nie są tylko małe autka do “turlania” się po zakorkowanych ulicach. W tym kontekście warto wspomnieć o Smarcie, VW Up!, BMW i3 czy Mini Cooperze.

Trzeba też powiedzieć, że wiele zmieniło się w kwestii podejścia producentów do wyglądu i wyposażenia. Do lamusa odeszły czasy, gdy samochody na miasto były nieciekawe wizualnie i ubogie wewnątrz. Fiat 500, Toyota Aygo, Lancia Ypsilon czy Ford Fiesta to naprawdę ładne auta, które nie tylko wyglądają dobrze, ale w wyższych wersjach wyposażeniowych mają dokładnie te same opcje, co pojazdy z wyższych segmentów. Nawigacja, panoramiczny dach, Android Auto/Apple CarPlay, zaawansowane systemy bezpieczeństwa (asystent antykolizyjny, asystent parkowania czy asystent pasa ruchu), tapicerka z alcantary, czy dwustrefowa klimatyzacja jeszcze 8-10 lat temu były nie do pomyślenia w małym aucie. 

BMW Mini
Mini, fot. Lance Anderson, unsplash.com

Rozmiar ma znaczenie

Bez wątpienia jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze auta na miasto jest jego rozmiar: obowiązuje zasada “im mniejszy, tym lepszy”. Wąskie ulice w centrach miast i ograniczona dostępność miejsc parkingowych to dwie najistotniejsze kwestie w przypadku takich samochodów. 

Jednocześnie konstruktorzy muszą tak zaprojektować auto, żeby bagażnik był w stanie pomieścić coś więcej niż tylko trójkąt, gaśnicę i apteczkę. Z tych samochodów często korzystają mamy, a to oznacza, że gdzieś trzeba “upchnąć” dziecko w foteliku, wózek, torbę, a czasem też jakieś zakupy. 

Małe samochody we Włoszech
Gdzieś we Włoszech…, fot. Arthur Yeti, unsplash.com

Zwyczajowo “mieszczuchy” mają około 3,5 m długości i 1,6 m szerokości – to wymiary w zupełności wystarczające do tego, aby komfortowo podróżował kierowca, pasażer i dziecko / dzieci z tyłu. Kolejną zaletą w przypadku wielu modeli jest dobra zwrotność – promień skretu w okolicach 9,5 m to naprawdę dobry wynik, pozwalający zawrócić “na raz” na większości miejskich ulic. 

Niezawodny jak 3-cylindrowe 1.0 l

“3-cylindrowy silnik o pojemności poniżej 1.0 l to kosiarka”, “nowoczesne jednostki z turbosprężarką to jednorazówki”, “mikrosilnik w niedużym samochodzie to proszenie się o kłopoty” – znacie to? Z wiedzą o silnikach jest trochę jak ze skokami narciarskimi zimą, czy piłką nożną w sezonie – wszyscy są ekspertami. Tymczasem, wbrew obiegowym i często krzywdzącym opiniom, nieduże silniki coraz częściej wkładane do niedużych samochodów to naprawdę nie jest zły pomysł.

Samochód Maluch Fiat 126p
Swojski Maluch na ulicach Hawany, fot. Jessica Knowlden

Skąd to wiemy? Bo takie auta jeżdżą we flocie naszej spółki-matki Inter Fleet, więc wiemy na co je stać. 200 tys. kilometrów bez żadnych znaczących ingerencji w silnik to standard. Nieźle jak na “jednorazówkę”!

Warto też pamiętać, że mniejszy silnik, niższa masa i wąskie opony o niedużych oporach toczenia to mniejsze zużycie paliwa, co jest szczególnie istotne w mieście, gdzie często więcej się stoi niż jedzie.

BMW i3
Elektryczne BMW i3, fot. SHARE NOW, unsplash.com

Bezpieczny jak miejskie auto

Kiedyś uważało się, że miejskie auta są mniej bezpieczne – za takim przekonaniem stały ich małe rozmiary i mniejsza strefa zgniotu. Jednak te czasy minęły bezpowrotnie. Teraz liczą się nie tylko wyniki w crash teście, ale przede wszystkim obecność w aucie systemów, które mają nie dopuścić do tzw. “dzwona”. ABS, ESP, poduszki powietrzne, systemy wykrywające przeszkody na drodze czy strefy kontrolowanego zgniotu – to, co kiedyś dostępne było w autach wyższej klasy, obecnie często trafia do segmentu A czy B. 

Seat na ulicach Antwerpii, fot. Atahan, unsplash.com

Cena, trwałość i wygoda

Last but not least, musimy napisać o cenie i trwałości samochodu. Przed zakupem warto spędzić trochę czasu na porządnym researchu – porównać różne modele pod kątem trzymania ceny, awaryjności czy trwałości blach. 

Jeśli planujecie zakup samochodu stosunkowo młodego, dobrze sprawdzić, czy obowiązuje jeszcze gwarancja producenta i czy jest możliwość jej przedłużenia po okresie gwarancyjnym. 

Gdy już wybierzecie swojego faworyta, koniecznie umówcie się na jazdę próbną. Sprawdźcie nie tylko stan techniczny auta, ale też ergonomię kokpitu czy wygodę foteli – Wasze nowe auto ma być nie tylko sprawne, ale też zwyczajnie dopasowane do Was i komfortowe.

Nasi faworyci

Na koniec czas na naszych faworytów, jeśli chodzi o auta miejskie: 

  1. Toyota Aygo: synonim niezawodności, 3-lata lub 100 tys. km gwarancji, ciekawa stylistyka.
Toyota Aygo, fot. Robin van Geenen, unsplash.com

2. KIA Picanto: mały, ale pakowny – w środku zmieszczą się spokojnie 4 osoby, a te siedzące z tyłu mają całkiem sporo miejsca na nogi; 7 lat lub 150 tys. km gwarancji.

KIA Picanto, fot. Mike, pexels.com

3. Skoda Citigo / Seat Mii: choć to teoretycznie dwa modele, to w zasadzie mówimy o tym samym oszczędnym miejskim aucie, posiadającymi wszystkie zalety samochodu z fabryk VW; na korzyść Seata przemawia na pewno 5 lat gwarancji bez dodatkowej opłaty.

Seat Mii, fot. seat.pl