Kategorie
sprzedaż Wynajem Zakup

Wykup samochodu po najmie długoterminowym

Rok 2020/2021 wywrócił do góry nogami, co tylko się dało – z reguły na gorsze, a czasami na dużo gorsze. Jednak tym z nas, którzy biorą samochody w najem długoterminowy, mógł sprawić nieoczekiwany i hojny prezent. Przeczytaj nasz tekst, żeby dowiedzieć się, jak po niego sięgnąć!

Teoretycznie trudno sobie wyobrazić gorszy niż obecnie moment na kupno dobrego samochodu. Euro jest drogie, a to oznacza wyższe ceny nowych samochodów. Wyższe ceny nowych samochodów z kolei ciągną w górę ceny dobrych samochodów używanych. Przez „dobre” mamy tu na myśli samochody z niewielkim przebiegiem i maksymalnie paroletnie – czyli takie, które stanowią pewną konkurencję dla aut z salonu.

I to jest świetna wiadomość dla właścicieli takich samochodów, za to fatalna – dla potencjalnych nabywców.

Z pewnym wyjątkiem.

Samochody z najmu długoterminowego

Najem długoterminowy zwykle kiepsko sprawdza się jako sposób finansowania zakupu samochodu. Nic dziwnego, nie taka jego rola: z rat najmu pokrywane są bieżące koszty eksploatacji auta oraz spadek jego wartości, a nie całość ceny nowego auta. Dlatego właśnie cena wykupu na koniec okresu najmu jest wysoka. Jeśli myślisz o wykupie samochodu na koniec trwania umowy, korzystniejszym rozwiązaniem okazuje się zwykle leasing.

Tu jednak zaczyna się robić ciekawie. W przypadku najmu długoterminowego, cena wykupu ustalana jest z góry, w momencie zawierania umowy. Jeśli Twoja umowa zbliża się do końca, to oznacza, że była ona ustalona zapewne rok lub 2 lata temu. Kto wtedy przewidywał, że w 2020 roku wybuchnie pandemia i przemebluje rynek samochodów, windując ceny nowych oraz dobrych używanych aut do rekordowych poziomów?

No właśnie.

Dlatego koniecznie zajrzyj do swojej umowy i sprawdź cenę wykupu: jest spora szansa, że jest ona niższa, czasem nawet o kilkanaście tysięcy, od cen, które znajdziesz na takich portalach jak Otomoto czy Gratka. A to oznacza jedno: świetną okazję.

Cena wykupu samochodu w przypadku najmu długoterminowego może być dużo niższa niż obecne ceny rynkowe.

Koniecznie porównaj cenę wskazaną w umowie z cenami podobnych samochodów na rynku. To może być okazja do taniego zakupu lub dodatkowego zarobku.

Kupić czy nie kupić?

W dodatku jest to okazja, z której warto skorzystać, niezależnie od tego, co początkowo planowałeś zrobić po zakończeniu okresu najmu. 

A co możesz zrobić teraz?

Jeśli samochód okazał się niezawodny i przypadł Ci do gustu, to masz okazję – za kwotę niższą, niż zapłaciłbyś na rynku – zostać jego właścicielem. Co więcej, jest to samochód, którego historię doskonale znasz, pozbawiony ryzyka, z jakim wiąże się zakup używanego (a do pewnego stopnia także i nowego) samochodu. Trudno przecenić taki komfort zakupu!

I w dodatku, warto podkreślić to raz jeszcze, kupujesz sprawdzony samochód poniżej ceny rynkowej.

A co jeśli z jakiegoś powodu chcesz jednak zmienić samochód – lub nawet w ogóle z niego zrezygnować? W takim przypadku, jeśli różnica pomiędzy wartością wykupu a ceną rynkową jest odpowiednio wysoka, to… również warto go kupić. W końcu, możesz albo po prostu oddać samochód, albo odkupić go za – powiedzmy – 80 tysięcy i sprzedać go następnie za 90 tysięcy. 10 tysięcy piechotą nie chodzi!Tym bardziej, że wcale nie jest powiedziane, że po prostu oddasz samochód.

Pożegnanie z wynajmowanym samochodem może być bolesne

Najem długoterminowy często opisywany jest jako bardzo przewidywalny kosztowo sposób na posiadanie samochodu. Przez okres najmu płacisz z góry określoną, miesięczną ratę, z której wynajmujący pokrywa koszty eksploatacji (w tym serwisu, wymiany opon i ubezpieczenia), spadek wartości samochodu i swój zysk. Taka konstrukcja sprawia, że z góry możesz powiedzieć, ile – poza zużyciem paliwa – będzie kosztował Cię samochód.

Tyle przynajmniej mówi teoria. Praktyka, niestety, potrafi być zdecydowanie mniej przewidywalna. Dlaczego?

Zwracając samochód musisz rozliczyć się z przejechanych kilometrów i jego stanu technicznego. O ile koszty tego pierwszego możesz określić – umowa powinna jasno określać opłatę za tzw. nadprzebieg, zwykle na poziomie kilkudziesięciu groszy za każdy kilometr powyżej założonego limitu – to drugie potrafi być ruletką. I to czasem rosyjską.

Jeśli według oceny wynajmującego  – a właściwie oceny rzeczoznawcy  – pogorszenie stanu technicznego wykracza poza definicję normalnego zużycia, będziesz musiał uregulować dodatkowy rachunek. A ten może być dość słony.  Wykup oszczędza Ci takich niespodzianek.

Chęć wykupu samochodu musisz zgłosić we właściwym terminie

Jeśli Twoja umowa przewiduje możliwość wykupu samochodu, to określa również termin i formę, w jakiej należy zgłosić zamiar skorzystania z tej możliwości. Sprawdź to w umowie i zachowaj zarówno termin, jak i formę – w przeciwnym wypadku okazja może przejść Ci koło nosa.

Jak widzisz, niezależnie od tego, czy chcesz mieć ten konkretny samochód, czy nie – to jest wiele powodów, by go kupić! Jak jednak sfinansować zakup?

Wydaje się, że najlepiej – leasingiem.

Jedna transakcja, wiele możliwości

W tej beczce miodu, którą szczęśliwcom zafundował rok 2020, jest jednak łyżka dziegciu: zorganizowanie leasingu może wymagać trochę zabiegów. Na szczęście niezbyt skomplikowanych.

Jako pierwsze, warto dowiedzieć się w firmie wynajmującej samochód, czy może ona odsprzedać Twój samochód wskazanej przez Ciebie firmie leasingowej – od której Ty następnie weźmiesz samochód w leasing. Jeśli się zgodzi, sprawa jest załatwiona. Niestety, wynajmujący nie ma takiego obowiązku, więc jego zgoda nie jest przesądzona.

Jeśli Twoja prośba zostanie odrzucona, możesz – jeśli masz wolne środki – kupić samochód za gotówkę i następnie złożyć wniosek o leasing zwrotny. Jako dodatkowe zabezpieczenie takiej transakcji, możesz najpierw wystąpić o promesę leasingową: wtedy będziesz mieć pewność, że dostaniesz leasing, w związku z czym gotówkę faktycznie wyłożysz jedynie czasowo. 

Jeśli chcesz uzyskać dodatkowe informacje o leasingu zwrotnym i promesie leasingowej, skontaktuj się z doradcą AssetLife. Jeśli będziesz chciał skorzystać z tych produktów, doradca pomoże Ci złożyć odpowiednie wnioski.

Możesz zarobić, nawet jeśli nie chcesz zatrzymać samochodu ani zajmować się jego sprzedażą

Oczywiście może być i tak, że masz już upatrzony nowy samochód, i mieć masz ani czasu, ani serca, by zajmować się sprzedażą tego, który obecnie wynajmujesz. Nie oznacza to jednak, że musisz zrezygnować z okazji do zarobku na różnicy pomiędzy rynkową ceną samochodu i kwotą jego wykupu. Wystarczy, że skorzystasz z usług firmy DriveSelect, specjalizującej się w handlu wyselekcjonowanymi, używanymi samochodami, między innymi właśnie po najmie długoterminowym.

Ekspert DriveSelect oszacuje rynkową wartość samochodu i oceni, czy faktycznie jego wykup jest sensowną opcją. Jeśli tak będzie, umówi Cię z rzeczoznawcą – na podstawie jego wyceny, DriveSelect zaproponuje cenę odkupu. Po jej zaakceptowaniu, podpiszesz przedwstępną umowę kupna sprzedaży z DriveSelect, następnie wykupisz samochód od firmy wynajmującej, a zaraz potem DriveSelect odkupi go od Ciebie, zgodnie z umową przedwstępną. Formalności związane z kupnem i sprzedażą po ocenie rzeczoznawcy nie będą od Ciebie wymagać ani dodatkowej wiedzy, ani nawet czasu – po wycenie rzeczoznawcy, całą sprawę można zamknąć dosłownie w kilka chwil.

I… to już wszystko. Proste? Przyjmijmy, że tak 😉 A nawet jeśli nie, to korzyść może być zdecydowanie warta odrobiny zachodu.

Kategorie
Zakup

Jak wybieramy najlepsze samochody do DriveSelect?

Trzeba to powiedzieć już na samym początku: nie jesteśmy pierwszym lepszym komisem z używanymi samochodami. Motoryzacja to nasz pasja, która kręci nas również po godzinach. Na samochodach znamy się bardzo dobrze i każdego dnia wykorzystujemy tę wiedzę w naszej pracy. Dziś uchylimy Wam rąbka tajemnicy o tym, jak wybieramy samochody, które trafiają do naszej oferty i co sprawia, że wszystkie nasze opinie na Google są na 5 gwiazdek. 

Używany nie musi znaczyć problematyczny

Kupowanie używanego pojazdu to dla wielu osób ogromny stres – każdy z nas słyszał o przekręconych licznikach, samochodach spawanych z dwóch różnych nadwozi czy źle naprawionych autach powypadkowych, które z czasem ujawniają “brzydką” prawdę o sobie. I choć w dzisiejszych czasach większość używanych samochodów w Polsce pewnie nie cierpi na żadną z powyższych przypadłości, lęk przed kupieniem pojazdu z drugiej ręki jest rozpowszechniony i do pewnego stopnia uzasadniony, a branża kupna i sprzedaży aut od lat zmaga się z wizerunkiem mało uczciwej.  

Dlatego, gdy powstawał nasz komis sprawdzonych używanych samochodów, postawiliśmy sobie za cel stworzenie takiego miejsca, w którym klienci będą mieli pewność, że kupowane przez nich auta są sprawne, bezwypadkowe, z rzeczywistymi przebiegiem i wszystkimi papierami w porządku. Aby osiągnąć ten cel przyjęliśmy założenia, dzięki którym wystawiane przez nas pojazdy są pewne i nie przysporzą kłopotów nowym właścicielom. 

Doświadczenie to podstawa

Mamy ogromne doświadczenie w kupnie i sprzedaży samochodów – przez nasze ręce przeszły tysiące sztuk, a nasz specjalista ds. odkupu wie o motoryzacji niemal wszystko. Dlatego nie mamy wątpliwości, które warto kupować, a których należy unikać.

I tak, w naszej ofercie znajdziecie przede wszystkim pojazdy obarczone niskim ryzykiem awaryjności, czyli auta z wolnossącymi jednostkami, sprawdzone silniki z turbo czy diesle, które nie mają wad fabrycznych lub też takie, które z biegiem czasu zostały dopracowane. Co więcej, zawsze szczegółowo sprawdzamy historię serwisową, dzięki czemu mamy pewność, że wybrane przez nas samochody były obsługiwane z należytą starannością. 

Nie każda benzyna to dobry silnik 

Dla wielu z nas silniki benzynowe to synonim niezawodności. Tymczasem zakup “benzyniaka” nie zawsze jest strzałem w dziesiątkę. Każdy, kto choć trochę interesuje się motoryzacją słyszał o co najmniej kilku wadliwych jednostkach, których należy unikać. Benzynowe “wpadki” zdarzyły się wielu markom, począwszy od Volkswagena, przez Renault, kończąc na japońskich konstrukcjach Mazdy czy Toyoty. Zła sława niektórych silników była na tyle duża, że nawet po usunięciu wad konstrukcyjnych, mało kto chciał je kupować. 

Przykładem niech będzie 1.4TSI od VW – liczne wady konstrukcyjne, słabej jakości materiały wykorzystane do budowy silnika, rozciągające się łańcuchy rozrządu, czy wyjątkowy apetyt na olej to tylko kilka problemów tej jednostki. I choć kolejna odsłona była o niebo lepsza, to zła sława ciągnie się za tym silnikiem od lat.

Dlatego pozyskując auta do komisu, bardzo dokładnie sprawdzamy typ silnika i jego awaryjność, korzystając przy tym z ogólnodostępnych baz z informacjami o samochodach.

Czujnik lakieru – przyjaciel kupującego

Stan powłoki blacharsko-lakierniczej i fachowość ewentualnych napraw to kolejny punkt na naszej liście. W tym miejscu warto nadmienić, że – wbrew obiegowym opiniom – wpis z ASO w książce serwisowej nie zawsze jest wyznacznikiem tego, że auto zostało fachowo naprawione. 

Na co zatem zwracamy uwagę? Przede wszystkim na to, jak element został wymieniony, czy struktura lakiernicza jest odpowiednio nałożona oraz czy w wyniku kolizji / wypadku elementy konstrukcyjne samochodu nie zostały naruszone. Często zdarza się tak, że nasze wprawne oko wychwyci nieco inny odcień lakieru, czy źle spasowane elementy karoserii. Oczywiście, korzystamy też z profesjonalnego czujnika, którym sprawdzamy, czy grubość lakieru w danym miejscu odpowiada normie. 

Na naszej checkliście jest też weryfikacja stanu zgrzewanych elementów karoserii oraz powłoki lakierniczej na elementach nie tylko zewnętrznych, ale również wewnątrz. Mało kto wie, ale są takie miejsca, m.in. komora silnika, podłoga bagażnika czy progi, które są  polakierowane w zupełnie inny sposób niż reszta nadwozia. Co ciekawe, dach i słupki mogą mieć inną grubość powłoki lakierniczej niż pozostałe elementy samochodu, co wynika z technologii, w jakiej robot nakłada farbę w procesie produkcyjnym. 

Co pod maską piszczy, czyli stan mechaniczny auta

Choć wiele rzeczy jesteśmy w stanie wychwycić na “oko” i “ucho”, to badając stan mechaniczny posiłujemy się przede wszystkim autoryzowaną stacją diagnostyczną. To właśnie tam samochód jest poddawany nie tylko próbie drogowej, ale również sprawdzany “od dołu”, zwłaszcza elementy zawieszenia, hamulce i mocowania. To dla nas bardzo ważne ze względu na przyszłe bezpieczeństwo nabywcy. Dzięki temu zyskujemy pewność, że sprzedawany przez nas samochód jest w doskonałym stanie technicznym i nie zawiedzie nowego właściciela.

Papiery muszą być w porządku

Last but not least, skrupulatnie weryfikujemy stan prawny pojazdu. Zawsze sprawdzamy, czy samochód nie jest współwłasnością banku, czy w dokumentach nie widnieje osoba trzecia i czy wszystkie dane sprzedającego są zgodne z dokumentami auta. Jest to niezwykle ważne z punktu widzenia procesu rejestracji przez nowego właściciela – nawet nieduża nieścisłość w papierach może wydłużyć, a nawet uniemożliwić rejestrację samochodu. Ponieważ dobrze wiemy, że w ferworze zakupu auta możesz wszystkiego nie sprawdzić, robimy to za Ciebie 🙂

Podsumowanie: w DriveSeelect jesteśmy dla Was

Jest bardzo wiele czynników, które wpływają na nasze decyzje dotyczące zakupu konkretnego auta i nie sposób wymienić tu wszystkich poza tymi najważniejszymi. Jednak jest dla nas bardzo istotne, żebyście wiedzieli, jak bardzo dokładnie sprawdzamy te auta, które trafiają na nasz plac. 

Kluczowa jest dla nas też obsługa klienta – nam naprawdę zależy na tym, żeby zadowolony był przede wszystkim klient. Dlatego nie sprzedamy Wam pierwszego lepszego samochodu tylko dlatego, że “zalega” nam na placu. Zawsze wsłuchujemy się przede wszystkim w Wasze oczekiwania i staramy się dobrać pasujące do Was auto. Pewnie dlatego wszystkie nasze oceny na Google Review są na 5 gwiazdek. Obiecujemy Wam, że dołożymy staranności, żeby nie obniżyć tego poziomu. Jesteśmy dla Was i jeśli przyjdziecie do nas po samochód, odpowiemy na wszystkie Wasze pytania. 

Kategorie
Zakup

Samochód w automacie czy w manualu?

Bezpowrotnie minęły czasy, kiedy samochody z automatyczną skrzynią biegów oglądaliśmy co najwyżej w amerykańskich filmach. Od kilku lat po polskich drogach jeździ coraz więcej aut w automacie, a kierowcy – początkowo sceptyczni – chwalą sobie takie rozwiązanie. Automatyczna skrzynia to przede wszystkim wygoda dla prowadzącego, ale też trwałość i bezawaryjność, wbrew obiegowym opiniom o problemach i kosztownych naprawach tego podzespołu. 

Czy zatem warto wybrać samochód w automacie? Jakie są zalety automatycznych skrzyń biegów? Z czego wynika rosnąca popularność tego rozwiązania wśród polskich kierowców? Na te i inne pytania postaramy się odpowiedzieć w poniższym tekście.

fot. Eric Maclean, pexels.com

Rodzaje skrzyń automatycznych

Rosnąca liczba samochodów z automatyczną skrzynią biegów ma związek przede wszystkim z coraz liczniejszą reprezentacją aut elektrycznych i hybrydowych na polskich drogach. Ale skrzynia skrzyni nierówna – przyjrzyjmy się zatem najpopularniejszym rodzajom automatów: 

  • dwusprzęgłowe DSG (Direct Shif Gear Box): zapoczątkował je Volkswagen; obecnie spotykane u większości producentów choć już pod inną nazwą; charakteryzują się bardzo szybką i płynną zmianą biegów;
  • bezstopniowe CVT (Continuously Variable Transmission): najczęściej montowane w samochodach hybrydowych, gdzie mają najlepsze zastosowanie dzięki małemu poborowi mocy (mniejsze spalanie); w samochodzie ze skrzynią CVT są de facto tylko dwa biegi – do przodu i do tyłu – a pojawiająca się na wyświetlaczu cyfrowym zmiana biegów jest wirtualna; 
  • skrzynie półautomatyczne: spotykane często w samochodach miejskich, gdzie to sterownik odpowiada za wciśnięcie sprzęgła, a skrzynia automatycznie wrzuca nam bieg; to rozwiązanie, które na początku może wydawać się mało komfortowe, ale po kilkunastu kilometrach można się przyzwyczaić. 
fot. Mike, pexels.com

Raz automat, zawsze automat 

Z naszego doświadczenia wynika, że kto raz przesiądzie się do samochodu z automatyczną skrzynią biegów, ten już nigdy więcej nie będzie chciał jeździć samochodem w manualu. Komfort jazdy jest nieporównywalny – większość z nas gros czasu spędza w samochodzie na zatłoczonych miejskich ulicach, a to oznacza tylko jedno: nieustanny ruch lewej nogi operującej sprzęgłem i zmiana biegu z jedynki na dwójkę i z powrotem. To właśnie trudne warunki pracy sprzęgła skutkują koniecznością jego wymiany przy przebiegu ok. 150-200 tys. kilometrów. 

Tymczasem w przypadku skrzyń automatycznych, sprzęgło jest częścią integralną podzespołu i pracuje w znacznie bardziej optymalnych okolicznościach. Zresztą cały układ jest dużo bardziej wytrzymały – przy odpowiedniej eksploatacji (regularne serwisy olejowe co 60-80 tys. kilometrów) automat bezawaryjnie popracuje nawet 500 tys. kilometrów. To oznacza, że posłuszeństwa może odmówić silnik, a skrzynia nadal będzie “na chodzie”. 

drążek zmiany biegów automat
fot. Valdemar Magone, pexels.com

Czy skrzynie automatyczne psują się bardziej niż manualne? 

Pewnie każdy z nas kiedyś słyszał historię o tym, jak drogie są naprawy zepsutych automatycznych skrzyń biegów. Mityczne “miliony monet”, które trzeba było wydać na regenerację automatu to już zamierzchła przeszłość. Rzeczywiście kiedyś tak było: w sprowadzanych samochodach z niewiadomą historią i nie wiadomo jak użytkowanych, ryzyko awarii skrzyni było duże, a koszty naprawy jeszcze większe. Ale mówimy tu o zdarzeniach sprzed 15 czy 20 lat.

Dziś jest zupełnie inaczej – większość kupowanych automatów to samochody prosto z salonu lub regularnie serwisowane kilkulatki. Co więcej, przez ostatnie lata obserwujemy prawdziwy skok technologiczny, który – oczywiście – nie ominął też skrzyni biegów. Obecne podzespoły odpowiednio eksploatowano odwdzięczają się długą i bezawaryjną pracą.

Czy samochody z automatyczną skrzynią biegów palą więcej?

Wyższe spalanie samochodów w automacie to kolejny mit, z którym postanowiliśmy się rozprawić. Rzeczywiście, auta z hydrokinetyczną skrzynią starego typu były dość paliwożerne. Wynikało to z tego, że takie skrzynie miały w sobie więcej hydrauliki, a mniej elektroniki – za cenę wyższego spalania dostawaliśmy doskonałą żywotnością. 

Dzisiejsze skrzynie są znacznie bardziej skomplikowane, mają lepszą kulturę pracy i wyższą dynamikę, dzięki zastosowaniu wielu podzespołów elektronicznych. Poprawiło się też spalanie bo w nowoczesnych przekładniach automatycznych nie ma aż tak dużych strat energii, jak w skrzyniach hydrokinetycznych.

fot. Mike, pexels.com

Ile trzeba dopłacić do samochodu w automacie?

Samochody z automatyczną skrzynią biegów są nieco droższe w momencie zakupu – do standardowej konfiguracji trzeba zazwyczaj dopłacić między 5 a 10 tys. zł. Ta różnica w cenie wynika przede wszystkim z większego skomplikowania podzespołu. Co więcej, producenci samochodów w wyższych klasach (SUV-y, limuzyny), coraz częściej oferują swoje auta tylko z automatyczną przekładnią, a tym samym dylemat “dopłacić czy nie” przestaje mieć rację bytu.

W przypadku samochodów niższych klas ten dodatkowy koszt warto potraktować jednak jak inwestycję – regularnie serwisowane automaty są praktycznie bezawaryjne, a to oznacza brak kosztów napraw skrzyni biegów przez długi czas i do bardzo wysokich przebiegów.

Zatem manual czy automat?

Podsumowując, dzisiejsze skrzynie automatyczne to naprawdę wytrzymałe podzespoły zapewniający wysoki komfort jazdy, dynamikę i długoletnią żywotność pod warunkiem odpowiedniej eksploatacji. Konstruktorzy stopniowo eliminują najbardziej irytujące wady tego rozwiązania, a same skrzynie stają się na tyle skuteczne, że trafiają nawet do aut sportowych (np. do legendarnej Toyoty AE86 “Hachi-Roku” czy Toyoty Supry). 

Rosnąca popularność samochodów w automacie jest z jednej strony wymuszana przez producentów – rozwiązanie jest stosowane we wszystkich samochodach elektrycznych i w większości hybryd czy aut z wyższej półki cenowej – a z drugiej wynika po prostu z tego, że ludzie cenią sobie komfort, jakie daje automat.

Jednak odpowiedzi na postawione w tytule tekstu pytanie, każdy musi poszukać sam, bo ta decyzja w dużej mierze zależy od tego, czego oczekujemy od samochodu. Niemniej, jeśli cenisz wygodę, bezawaryjność, dużo jeździsz po mieście, masz łagodny styl jazdy i nie jesteś fanem/ fanką wchodzenia na wysokie obroty, na pewno pokochasz automat!

fot. Lady Escabia, pexels.com

Ekspert radzi: jak korzystać z trybu P (parking)?

Zazwyczaj w automatycznych skrzyniach mamy do wyboru cztery podstawowe tryby jazdy: 

  • D – czyli drive, tryb jazdy do przodu
  • N – neutral, czyli bieg jałowy
  • R – reverse, czyli tryb cofania, niemożliwy do ustawienia podczas jazdy, a dopiero po pełnym zatrzymaniu pojazdu
  • P – tryb parkingowy, który tak jak tryb R można włączyć tylko podczas postoju

O ile stosowanie trzech pierwszych trybów jest dość intuicyjne, o tyle w przypadku trybu P warto pamiętać o tym, aby pozostawiając auto na wzniesieniu, najpierw zaciągać hamulec ręczny, a dopiero potem aktywować tryb parkingowy. Spowoduje to wydłużenie żywotności skrzyni dzięki temu, że obciążenie – ciężar samochodu – nie zostanie bezpośrednio przeniesione na skrzynię biegów. Dodatkowo dużo osób zapomina o używaniu hamulca ręcznego w samochodach z automatem, co powoduje zapiekanie układu hamulca ręcznego.

Kategorie
Zakup

Jaki samochód do miasta?

Historia aut miejskich – czyli niedużych, małolitrażowych samochodów, idealnie nadających się na krótkie miejskie trasy i ciasne parkingi – rozpoczęła się w latach 50-tych ubiegłego wieku. Za pierwsze miejskie modele uważa się Fiata 500 i BMC Mini. Zresztą popularny w Polsce i innych “demoludach” Maluch, czyli Fiat 126p, był następcą Fiata 500 właśnie. Z oczywistych względów, w Polsce lat 70-tych i 80-tych był nie tyle autem miejskim, co niejednokrotnie wymarzonym, wychodzonym i wyczekanym samochodem rodzinnym. Ale to już temat na osobny tekst 🙂

Dziś auta miejskie to naprawdę duży kawałek motoryzacyjnego tortu – coraz więcej polskich gospodarstw posiada więcej niż jeden pojazd. Samochód “do wszystkiego” często zastępują dwa auta: duże rodzinne kombi lub SUV i mały “mieszczuch”. I właśnie temu ostatniemu poświęcimy nasz dzisiejszy wpis.

Na bogato!

Znacie powiedzenie “mały, ale wariat”? Tak kiedyś opisywano ikonę polskiej motoryzacji czyli wspomnianego już Malucha. Dzisiejsze auta miejskie również można określić w taki sposób – te nieduże samochody z pazurem zaskakują osiągami i wyposażeniem. Dość wspomnieć o Toyocie GR Yaris, która w niepozornym ciele skrywa turbodoładowane 1.6 l generujące moc 261 KM. Coraz częściej samochód miejski służy nie tylko do przemieszczania się, ale staje się też gadżetem.

Toyota GR Yaris
Toyota GR Yaris, for. Martin Katler, unsplash.com

Oczywiście, nie każdy miejski samochód może pochwalić się takimi osiągami – nasz Yaris “na sterydach” to jednak pewien wyjątek, swego rodzaju projekt specjalny. Ale coraz częściej “mieszczuchy” mają bardzo dynamiczne silniki. To już nie są tylko małe autka do “turlania” się po zakorkowanych ulicach. W tym kontekście warto wspomnieć o Smarcie, VW Up!, BMW i3 czy Mini Cooperze.

Trzeba też powiedzieć, że wiele zmieniło się w kwestii podejścia producentów do wyglądu i wyposażenia. Do lamusa odeszły czasy, gdy samochody na miasto były nieciekawe wizualnie i ubogie wewnątrz. Fiat 500, Toyota Aygo, Lancia Ypsilon czy Ford Fiesta to naprawdę ładne auta, które nie tylko wyglądają dobrze, ale w wyższych wersjach wyposażeniowych mają dokładnie te same opcje, co pojazdy z wyższych segmentów. Nawigacja, panoramiczny dach, Android Auto/Apple CarPlay, zaawansowane systemy bezpieczeństwa (asystent antykolizyjny, asystent parkowania czy asystent pasa ruchu), tapicerka z alcantary, czy dwustrefowa klimatyzacja jeszcze 8-10 lat temu były nie do pomyślenia w małym aucie. 

BMW Mini
Mini, fot. Lance Anderson, unsplash.com

Rozmiar ma znaczenie

Bez wątpienia jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze auta na miasto jest jego rozmiar: obowiązuje zasada “im mniejszy, tym lepszy”. Wąskie ulice w centrach miast i ograniczona dostępność miejsc parkingowych to dwie najistotniejsze kwestie w przypadku takich samochodów. 

Jednocześnie konstruktorzy muszą tak zaprojektować auto, żeby bagażnik był w stanie pomieścić coś więcej niż tylko trójkąt, gaśnicę i apteczkę. Z tych samochodów często korzystają mamy, a to oznacza, że gdzieś trzeba “upchnąć” dziecko w foteliku, wózek, torbę, a czasem też jakieś zakupy. 

Małe samochody we Włoszech
Gdzieś we Włoszech…, fot. Arthur Yeti, unsplash.com

Zwyczajowo “mieszczuchy” mają około 3,5 m długości i 1,6 m szerokości – to wymiary w zupełności wystarczające do tego, aby komfortowo podróżował kierowca, pasażer i dziecko / dzieci z tyłu. Kolejną zaletą w przypadku wielu modeli jest dobra zwrotność – promień skretu w okolicach 9,5 m to naprawdę dobry wynik, pozwalający zawrócić “na raz” na większości miejskich ulic. 

Niezawodny jak 3-cylindrowe 1.0 l

“3-cylindrowy silnik o pojemności poniżej 1.0 l to kosiarka”, “nowoczesne jednostki z turbosprężarką to jednorazówki”, “mikrosilnik w niedużym samochodzie to proszenie się o kłopoty” – znacie to? Z wiedzą o silnikach jest trochę jak ze skokami narciarskimi zimą, czy piłką nożną w sezonie – wszyscy są ekspertami. Tymczasem, wbrew obiegowym i często krzywdzącym opiniom, nieduże silniki coraz częściej wkładane do niedużych samochodów to naprawdę nie jest zły pomysł.

Samochód Maluch Fiat 126p
Swojski Maluch na ulicach Hawany, fot. Jessica Knowlden

Skąd to wiemy? Bo takie auta jeżdżą we flocie naszej spółki-matki Inter Fleet, więc wiemy na co je stać. 200 tys. kilometrów bez żadnych znaczących ingerencji w silnik to standard. Nieźle jak na “jednorazówkę”!

Warto też pamiętać, że mniejszy silnik, niższa masa i wąskie opony o niedużych oporach toczenia to mniejsze zużycie paliwa, co jest szczególnie istotne w mieście, gdzie często więcej się stoi niż jedzie.

BMW i3
Elektryczne BMW i3, fot. SHARE NOW, unsplash.com

Bezpieczny jak miejskie auto

Kiedyś uważało się, że miejskie auta są mniej bezpieczne – za takim przekonaniem stały ich małe rozmiary i mniejsza strefa zgniotu. Jednak te czasy minęły bezpowrotnie. Teraz liczą się nie tylko wyniki w crash teście, ale przede wszystkim obecność w aucie systemów, które mają nie dopuścić do tzw. “dzwona”. ABS, ESP, poduszki powietrzne, systemy wykrywające przeszkody na drodze czy strefy kontrolowanego zgniotu – to, co kiedyś dostępne było w autach wyższej klasy, obecnie często trafia do segmentu A czy B. 

Seat na ulicach Antwerpii, fot. Atahan, unsplash.com

Cena, trwałość i wygoda

Last but not least, musimy napisać o cenie i trwałości samochodu. Przed zakupem warto spędzić trochę czasu na porządnym researchu – porównać różne modele pod kątem trzymania ceny, awaryjności czy trwałości blach. 

Jeśli planujecie zakup samochodu stosunkowo młodego, dobrze sprawdzić, czy obowiązuje jeszcze gwarancja producenta i czy jest możliwość jej przedłużenia po okresie gwarancyjnym. 

Gdy już wybierzecie swojego faworyta, koniecznie umówcie się na jazdę próbną. Sprawdźcie nie tylko stan techniczny auta, ale też ergonomię kokpitu czy wygodę foteli – Wasze nowe auto ma być nie tylko sprawne, ale też zwyczajnie dopasowane do Was i komfortowe.

Nasi faworyci

Na koniec czas na naszych faworytów, jeśli chodzi o auta miejskie: 

  1. Toyota Aygo: synonim niezawodności, 3-lata lub 100 tys. km gwarancji, ciekawa stylistyka.
Toyota Aygo, fot. Robin van Geenen, unsplash.com

2. KIA Picanto: mały, ale pakowny – w środku zmieszczą się spokojnie 4 osoby, a te siedzące z tyłu mają całkiem sporo miejsca na nogi; 7 lat lub 150 tys. km gwarancji.

KIA Picanto, fot. Mike, pexels.com

3. Skoda Citigo / Seat Mii: choć to teoretycznie dwa modele, to w zasadzie mówimy o tym samym oszczędnym miejskim aucie, posiadającymi wszystkie zalety samochodu z fabryk VW; na korzyść Seata przemawia na pewno 5 lat gwarancji bez dodatkowej opłaty.

Seat Mii, fot. seat.pl
Kategorie
Zakup

Na co zwrócić uwagę, kupując używany samochód?

Kupno używanego samochodu może być prawdziwą przygodą – niestety, nie zawsze taką, którą będziemy miło wspominać. Same poszukiwania mogą okazać się dłuższe i bardziej żmudne, niż początkowo zakładaliśmy, szczególnie jeśli mamy bardzo dokładnie sprecyzowane oczekiwania: model, rocznik, przebieg, wyposażenie, stan techniczny. Jednak prawdziwe kłopoty mogą się zacząć wtedy, gdy ukryte wady sprawią, że wymarzony samochód zamieni się w koszmar. Jak uniknąć takiego scenariusza? Jak kupić samochód, który będzie nam służył długie lata? Koniecznie przeczytajcie nasz poradnik.

1. Stan nadwozia i lakier

Pierwsze wrażenie to zwykle za mało, by ocenić stan samochodu, ale czasami – wystarczy.  Niektóre uszkodzenia, takiej jak wgniecenia, różne odcienie lakieru, niedokładne spasowanie blach czy ślady korozji, będą widoczne gołym okiem. I powinny Cię skutecznie zniechęcić do kupna takiego samochodu.

Jednak nie wszystkie uszkodzenia nadwozia widać od razu. Jeśli są dobrze naprawione, jedynym ich śladem pozostaje grubsza powłoka lakiernicza, a jednym sposobem ujawnienia – miernik lakieru. Zostaw go sobie jednak raczej na koniec oględzin. Kiedy sprzedawca będzie już wiedział, że jesteś zainteresowany kupnem, będzie z większym zrozumieniem podchodzić do Twojej wnikliwości.

Poza kwestiami blacharskimi, zdecydowanie warto też ocenić stan szyb, lamp, ogumienia, felg, drzwi i zamków.

2. Kierownica i gałka zmiany biegów

Te elementy bywają czasem lepszym świadectwem przebiegu samochodu niż… licznik kilometrów.  Wyraźnie wyślizgana kierownica czy gałka zmiany biegów, czasem z popękanymi wykładzinami, raczej nie idzie w parze z niskim przebiegiem: to silna wskazówka, że ktoś „cofał” licznik. Oczywiście w wyższej klasy samochodach zużycie następuje wolniej, z kolei w samochodach bez wspomagania układu kierowniczego – kierownica zużyje się szybciej.

W starszych samochodach, Twoją czujność powinno wzbudzać, jeśli te elementy wyglądają… zbyt świeżo. Być może właśnie ktoś je wymienił, gdyż oryginalne, swoim opłakanym stanem, zdradzały ogromny przebieg auta?

3. Wnętrze

Kierownica i gałka zmiany biegów, jako najczęściej dotykane części w samochodzie, są dobrym wskaźnikiem jego zużycia – ale nie jedynym. Fotele i wykładzina pedałów również mogą nam wiele powiedzieć. I tu podobnie, stopień zużycia tych elementów powinien odpowiadać rocznikowi i przebiegowi samochodu. Zbyt zniszczone elementy wskazują albo na wyższy niż „oficjalny” przebieg, albo na brak szacunku właściciela wobec samochodu. (W tym drugim przypadku możesz oczekiwać, że niefrasobliwość nie skończyła się na tapicerce, ale mogła dotyczyć także niezbędnych wymian elementów czy płynów eksploatacyjnych.)

Także nowy fotel – możesz go poznać po innym odcieniu – powinien zwrócić Twoją uwagę. Warto zapytać sprzedającego o powód jego wymiany.

Silnie przetarta okładzina pedału sprzęgła, w porównaniu z innymi pedałami , z kolei dość jasno wskazuje, że samochód dużo jeździł po mieście. To istotne szczególne w przypadku samochodów z silnikami Diesla.

4. Komora silnika

Ostatnie, co chcemy zobaczyć pod maską, to ślady oleju – wskazujące na wyciek. Jednak podobne zaniepokojenie powinien budzić także bardzo czysty silnik: prawdopodobnie został on umyty właśnie po to, by usunąć ślady wycieków i zachlapania olejem.

Warto przyjrzeć się także plakietkom z wymiany olejów: serwisy wpisują tam często nie tylko rodzaj, ale i markę oleju, a także przebieg. Także poziom i stan oleju może Ci wiele zdradzić: jeśli jest go mało i jest wyraźnie zużyty, to raczej trudno podejrzewać, by właściciel przykładał dużą wagę do higieny pracy silnika.

Spójrz również na kolor płynu chłodniczego. Rdzawy odcień lub plamy oleju to sygnał problemów z usterką uszczelki pod głowicą.

5. Jazda testowa

Jazda testowa to nie tylko zderzenie wizji roztaczanych przez sprzedawcę z rzeczywistością – to także konfrontacja Twoich wyobrażeń o samochodzie z realiami. Może się okazać, że wrażenia z jazdy Twoim wymarzonym samochodem wcale nie są tak dobre, jakbyś tego oczekiwał. Może się zdarzyć, że nawet dobrze skonfigurowany, znakomicie utrzymany samochód, który teoretycznie powinien nas zachwycić, po prostu nie przypadnie nam do gustu. Dlatego nic na siłę: lepiej zmienić plany, niż po kilku tygodniach dojść do wniosku, że były one od początku skazane na niepowodzenie.

6. Historia pojazdu

Każdy samochód dysponuje swoją elektroniczną „kartoteką”, w której gromadzone są podstawowe informacje o nim. Dysponując numerem VIN, numerem rejestracyjnym oraz datą pierwszej rejestracji (poproś o te dane, jeśli na przykład zapoznajesz się z ofertą internetową), możesz sprawdzić:

  • ważność obowiązkowego badania technicznego
  • ważność ubezpieczenia OC,
  • liczbę właścicieli pojazdu, od momentu zarejestrowania w Polsce,
  • terminy wykonywanych badań technicznych, wraz z informacją o ich rezultacie,
  • legalność pojazdu: czy jest on wyrejestrowany lub kradziony,
  • dane techniczne, 
  • odczyty licznika przebiegu z kolejnych badań technicznych (są one rejestrowane od 2014 roku)
  • niektóre ważne informacje dotyczące pojazdu, zarejestrowane za granicą – na przykład informacje o tym, czy pojazd jest po wypadku lub czy był używany jako taksówka.

7. Dokumenty

Na koniec – formalności. Oprócz umowy kupna-sprzedaży (i samochodu, oczywiście!) powinieneś dostać następujące dokumenty:

  • aktualną polisę OC,
  • zaświadczenie o przeprowadzonym (i aktualnym!) badaniu technicznym,
  • kartę pojazdu,
  • faktury dokumentujące naprawy i przeglądy,
  • w przypadku samochodów sprowadzonych zza granicy: komplet dokumentów potwierdzających sprowadzenie samochodu do Polski.

Kategorie
Zakup

5 pytań, jakie musisz zadać sprzedającemu, kupując używany samochód

Zakup używanego samochodu może to niemałe ryzyko, jeśli decydujemy się za kupno od osoby prywatnej. Nawet samochód, który na pierwszy rzut oka wydaje się bez zarzutu, może skrywać sporo przykrych niespodzianek, które ujawnią się dopiero przy dłuższym użytkowaniu. W efekcie, zamiast cieszyć się bezproblemową jazdą, będziemy tracić czas – i pieniądze – na kolejne naprawy. O co koniecznie należy spytać sprzedawcę, jeśli chcemy ograniczyć ryzyko, że tak się stanie?

1. Czy możemy pojechać do warsztatu lub serwisu?

Pytanie o możliwość podjechania do wskazanego przez Ciebie mechanika może być błyskawicznym testem na uczciwość sprzedającego. Jeśli będzie on taką propozycją zmieszany, zdenerwowany lub będzie próbował wykręcić się z takiej wizyty („mam mało czasu, nie mogę”), to jest to solidny sygnał ostrzegawczy. Jeśli sprzedający uczciwie przedstawia stan swojego samochodu, nie powinien mieć przecież nic przeciwko weryfikacji jego słów przez fachowca.

2. Czy samochód jest bezwypadkowy?

Może to zabrzmi dziwnie, ale jeśli sprzedawca określa swój samochód jako bezwypadkowy, to może on mówić prawdę, nawet jeśli samochód… nie jest bezwypadkowy. Okazuje się, że diabeł tkwi w szczegółach, a ściślej – w przepisach. Polskie prawo mówi o wypadku dopiero wtedy, gdy w danym zdarzeniu drogowym ktoś został ranny lub zginął. Kolizja bez ofiar lub rannych nie jest wypadkiem, nawet jeśli samochód został zupełnie „skasowany” (czyli, mówiąc językiem ubezpieczycieli, mieliśmy do czynienia ze szkodą całkowitą)!

Tę mało intuicyjna definicję wypadku stosują niestety czasami „kreatywni” sprzedający, na przykład oznaczając w serwisach internetowych jako bezwypadkowy samochód, który uczestniczył w kolizji. Dlatego warto dopytać o „stłuczki” i „kolizje” – sprzedawcy, którzy są na tyle nieuczciwi, żeby wykorzystywać kruczki prawne, często mają skrupuły, by otwarcie kłamać. Zresztą takie kłamstwo mogłoby być podstawą do stwierdzenia nieważności umowy sprzedaży.

Dobrą weryfikacją uczciwości sprzedawcy może być w tym wypadku… miernik lakieru. Umożliwia on zmierzenie grubości powłoki lakierniczej, a tym samym stwierdzenie, czy samochód nie był malowany ponownie.

3. Czy któryś z elementów karoserii był malowany?

To w pewnej mierze kontynuacja pytania o „bezkolizyjność”, ale nie tylko. Powodem ponownego malowania nie musi być wypadek – mogą być nim problemy z rdzą lub szczelnością nadwozia. O te kwestie należy dopytać, ale też warto je po prostu sprawdzić.

Jak poznać, że auto było lakierowane? Na przykład po zaciekach bezbarwnego lakieru, które często zostawiają lakiernicy (a których nie znajdziesz na fabrycznej powłoce). Każdy taki zaciek – lub niedokładnie wypolerowana powierzchnia – powinien wzbudzić wątpliwości. Śladów lakierowania nadwozia szukaj na progach, słupkach środkowych, nadkolach oraz czarnych, plastikowych elementach sąsiadujących z blachą.

4. Ile oleju samochód zużywa na 1000 km?

Spalanie oleju jest z jednej strony naturalne, ale z drugiej – co za dużo, to „niezdrowo”. Dopytaj więc sprzedawcę o zużycie oleju – jakie jest zużycie na 100 km lub jak dużo oleju należy dolewać i co ile kilometrów.

Każdy producent określa dokładnie ilość oleju silnikowego, jaką samochód może spalić; zużycie znacznie ponad tę wartość może oznaczać poważne nieprawidłowości. Są to m.in. wycieki, tzw. spontaniczne spalanie, zużycie lub uszkodzenie tłoków czy awarię pompy wtryskowej.

5. Czy samochód ma na bieżąco uzupełnianą książkę serwisową?

Książka serwisowa to – przynajmniej teoretycznie – historia życia Twojego przyszłego samochodu. Zdecydowanie warto ją poznać. Być może nie jest szczególnie istotne, że właściciel wymienił 3 lata temu matę grzewczą w fotelu kierowcy, ale już to, czy i kiedy wymieniony został na przykład rozrząd jest bardzo ważne.

Niepokoić powinny Cię zarówno zbyt liczne wpisy, jak i wpisy… zbyt rzadkie. Dużo wpisów, gdy nie dotyczą one kwestii czysto eksploatacyjnych, mogą świadczyć o dużej awaryjności samochodu. Z kolei niewiele wpisów może wskazywać na to, że właściciel samochodu po prostu nie dokumentował jego wizyt u mechaników.

Niestety, zdarzają się także przypadki fałszowania książek serwisowych. Jeśli książka sprawia wrażenie zupełnie nieużywanej, pieczątki sprzed lat są równie wyraźne jak nowe czy data druku książki nie zgadza się z datą produkcji samochodu, możesz mieć do czynienia z nieuczciwym sprzedawcą.

***

Używane samochody są atrakcyjniejsze cenowo od nowych, ale jaki widzisz, niższa cena ma też – niestety – odzwierciedlenie w ryzyku związanym z kupnem. Ostrożności nigdy za wiele. Dobrym pomysłem jest zadanie kilku pytań nawet zanim jeszcze umówisz się, by obejrzeć samochód: o VIN, numer rejestracyjny i datę pierwszej rejestracji. Mając te dane, możesz sprawdzić historię samochodu online. Dzięki temu możesz szybko zweryfikować chociażby przebieg samochodu, informację o jego ewentualnych kłopotach z przeglądami technicznymi czy liczbę poprzednich właścicieli.

To ostatnie jest o tyle ważne, że jeśli sprzedawca nie jest pierwszym właścicielem pojazdu, może on nie znać jego pełnej historii. Nawet więc jeśli będzie krystalicznie uczciwy, może nie wiedzieć o wszystkich „przygodach”, jakie spotkały dane auto.

Kategorie
Bez kategorii

Dzień dobry! Witamy na naszym blogu „Okiem eksperta”

Witamy na blogu DriveSelect – miejscu w sieci, gdzie będziemy dzielić się z Wami naszą pasją: motoryzacją. Nazwaliśmy go „Okiem eksperta”, bo… nie będziemy uciekać w fałszywą skromność: tak się czujemy 🙂 Samochody to nasza praca, ale też i styl życia, i to od wielu lat. I co prawda nie powiemy o sobie, że o samochodach wiemy wszystko, ale z pewnością wiemy o nich wiele. I chętnie się tą wiedzą będziemy dzielić!

Szczególnie – wiedzą cenną dla osób, które właśnie kupują lub sprzedają samochód, bo to najbardziej interesuje naszych Klientów. Będziemy więc pisać na przykład o tym, na co zwracać uwagę, kupując używany samochód i jak oszacować, z jakimi kosztami będzie się wiązać jego posiadanie (a wpływ na to ma mnóstwo czynników – od sposobu serwisowania, przez rodzaj napędu, przebieg, aż po wyposażenie dodatkowe). Będziemy również pisać o finansowaniu zakupu czy ubezpieczaniu samochodu, bo samochód to także, czy tego chcemy, czy nie, usługi finansowe i ich koszty.

Nie będziemy jednak zawsze super-poważni – w końcu kochamy samochody nie za wrażenia, jakie dostarcza ich kupowanie czy sprzedawanie, ale za przyjemność jazdy. Dlatego czasami zdarzy nam się napisać lżejszy tekst o samochodzie będącym obiektem naszych westchnień czy trendach w motoryzacji, które nas szczególnie kręcą. Zresztą, nawet nasza praca – a zawodowo kupujemy i sprzedajemy samochody – obfituje w zabawne czy ciekawe historie, którymi warto się podzielić.

A skoro wspomnieliśmy o tym, czym się zajmujemy, to… może warto się przedstawić? 😉

DriveSelect – więcej niż komis

Stworzyliśmy komis DriveSelect, bo uważamy, że na rynku jest miejsce dla sprzedawcy, który wyłamie się ze stereotypu, zgodnie z którym rynkiem samochodów używanych może rządzić wyłącznie prawo dżungli i dewiza „oszukaj lub bądź oszukany”. Po polskich drogach jeździ wiele wspaniałych samochodów, których właściciele, z różnych powodów, wkrótce zdecydują się je sprzedać. Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym znajdą się właśnie takie samochody – i tylko takie samochody. Miejsce wolne od ryzyka „trafienia” samochodu z przekręconym licznikiem, zatajonym wypadkiem czy zatuszowanym podtopieniem.

Użyliśmy słowa „komis”, bo tym formalnie jest DriveSelect, ale lepszym określeniem byłoby słowo „salon”: bo znajdziesz u nas takie samochody, jakich spodziewałbyś się w salonie samochodowym. Lata funkcjonowania na rynku nauczyły nas, gdzie szukać prawdziwych perełek wśród używanych samochodów. Takim miejscem są – co być może Cię zaskoczy – na przykład… wypożyczalnie. Jednak nie te, które znamy z wakacyjnych wyjazdów, ale wypożyczalnie prowadzące wynajem długoterminowy. To tam można znaleźć samochody, które często miały jednego czy dwóch faktycznych użytkowników, z pełną dokumentacją, serwisowane w autoryzowanych punktach, zadbane.

Dobry samochód = zadowoleni Klienci!

Kupujemy i sprzedajemy samochody, które mają służyć swoim właścicielom długo i niezawodnie – dlatego w naszej ofercie nie znajdziesz samochodów starszych niż 5-letnie lub z przebiegiem wyższym niż 100 tys. km.

Jak widzisz, słowo „Select” w naszej nazwie nie jest przypadkowe! 😉

Nie tylko online

Nasze oferty zamieszczamy w Internecie, bezpośrednio na naszej stronie oraz na OtoMoto, ale znajdziesz nas nie tylko online. Mamy także biuro przy salonie Peugeot Pietrzak w Katowicach – zapraszamy Cię serdecznie! Spotkasz tam prawdziwych fachowców, takich jak chociażby Paweł Rybarczyk (na zdjęciu) – wulkan energii i kopalnię wiedzy w jednym 😉

Paweł Rybarczyk na stanowisku 🙂

(Jeśli nie jesteś ze Śląska, podoba Ci się nasza filozofia, ale nie lubisz załatwiać takich spraw zdalnie, to możemy już teraz zdradzić nieco naszych planów: wkrótce otworzymy kolejne salony w największych miastach w Polsce.)

Zapraszamy więc do zapoznania się z naszymi samochodami, a jeśli akurat nie przymierzasz się do kupna – to do lektury naszego bloga. Na początek polecamy artykuł o tym, o co warto spytać sprzedawcę używanego samochodu. 🙂